ks. Blachnicki o EWANGELIZACJI
(..) Nazwa chrześcijanin nie pochodzi od Chrztu, ale od takiego życia człowieka, które jest podobne do życia Chrystusa. A do Chrystusa może doprowadzić tylko Ewangelia, której ktoś bezgranicznie wierzy.' (Rekolekcje ewangelizacyjne, ks. F. Blachnicki). |
| Świadectwo z Małej Ewangelizacji w Opatowicach. |
|
|
|
Jesteśmy małżeństwem od 18 lat. Mamy 3 dzieci. Dwie córki: 17 letnią Julię i 16 letnią Martę oraz 4 letniego syna Kubę. W Domowym Kościele jesteśmy od 5 lat.
Kiedy mamy powiedzieć świadectwo na temat Jezusa w naszym życiu, zawsze pojawia się dylemat na czym się skupić i co wybrać, jaki kontekst Jego obecności w naszym życiu przedstawić. Więc zacznijmy może od krótkiego podzielenia się czym zajmujemy się w ramach naszych spotkań. Oaza rodzin to grupy kilku małżeństw zwane Kręgami, które spotykają się 1 raz w miesiącu. W tym czasie, na naszych spotkaniach mówimy sobie (dzielimy się) jak w tym czasie Jezus był obecny w naszym życiu. Rozważamy też fragment Pisma Św., modlimy się i rozmawiamy o naszych problemach. Staramy się również pomagać sobie wzajemnie i modlimy się za siebie. Wszystko to pozwala nam być bardziej wyczulonym na znaki obecności i znaki działania Boga w naszym życiu. Jest jednak coś co jest dla nas chyba najważniejsze. A jest to powiedzenie na pewnym etapie naszego życia : „Jezu Ty jesteś moim Panem i Zbawicielem moim. Tobie oddaję całe me życie, wszystko co mam i posiadam, kim jestem. Bądź moim Panem teraz i na zawsze. Amen” Słowa te będąc aktem oddania się Jezusowi poddają naszą wolę woli Jezusa, oddają nasze życie w Jego dyspozycję, a wtedy Jezus może w naszym życiu działać wyraźniej i mocniej. To wyraźniejsze i mocniejsze Jego działanie jest wtedy łatwiejsze do zaobserwowania. Pozwala Mu bardziej opiekować się nasza osobą i rodziną, w większym stopniu mamy dostęp do Łaski Bożej. W pewnym sensie jesteśmy bardziej bezpieczni bo ten akt oddania się Bogu to tak jakbyśmy będąc dzieckiem schowali się w ramionach Ojca. W momencie oddania Mu siebie, naszej rodziny, naszych dzieci - my rodzice zyskaliśmy poczucie bezpieczeństwa, że On się nami opiekuje. Oddaliśmy mu (powierzyliśmy) wszystkie nasze rzeczy materialne i pracę, a to pozwala nam „nie troszczyć się zbytnio” o to co mogło by nami zawładnąć. Szczególnie oddanie właśnie rzeczy materialnych pozwala z większym dystansem podchodzić do tego co w wielu przypadkach jest zbytkiem. Ale jak w każdej osobowej relacji tak i w naszej relacji z Jezusem jako jedna ze stron musimy się starać. Musimy coś dać z siebie aby nie być biernymi, aby ten związek nie ustał. Przede wszystkim przez modlitwę staramy się otwierać na Jego głos, na Jego natchnienia i wsłuchać się w to co On nasz Pan ma nam do powiedzenia. Ostatnio w sposób bardzo precyzyjny Jezus troszcząc się o nas wypełnił swoją obietnicę, że każdy kto opuści swoich rodziców, dom braci, ze względu na Ewangelię, stokroć więcej otrzyma, domów, pól, sióstr, matek … i życie wieczne w przyszłości.(Mk.10,28-30). Chcieliśmy przez to powiedzieć, ze w Oazie odnaleźliśmy wielu fantastycznych przyjaciół, ale też naszą najprawdziwszą rodzinę. Rok temu poznaliśmy pewną rodzinę, która również jest w Domowym Kościele, niedawno okazało się że nasze babcie były siostrami. To zdumiewające jak w dosłowny sposób Bóg wypełnia Swoje obietnice pomnażając wszystko to co mamy. Jezus w tym czasie tzn. tych ostatnich 5 lat w Oazie Rodzin leczył także nasze choroby. Moja mama została uzdrowiona, a operacja której miała być poddana w ogóle nie była konieczna. Cudem było też szczęśliwe przyjście na świat naszego synka Kuby. Moje bóle głowy praktycznie ustały. Bóg jest obecny także w rzeczach małych można powiedzieć trywialnych, a jednak ważnych dla naszego życia. Chociażby w fakcie, iż trzy osoby za które modliliśmy się w naszej rodzinie, a które w tym czasie zdawały egzamin z prawa jazdy zdały go za pierwszym razem. Wszystko to uważamy, że jest wynikiem wspólnej modlitwy i otwarcia się na działanie Boga w naszym życiu. Oczywiście ktoś może powiedzieć, że to wszystko są przypadki, a nasze słowa to urojenia. My jednak z naszej strony każdemu życzymy, aby w Jego życiu zaistniały takie chwile gdzie wyraźnie będzie widział i doświadczał obecności Pana Boga. Że będzie czuł, że jest Ktoś przez duże „K”, kto się o niego troszczy szczególnie w czasach, w których przyszło nam żyć. Życzymy każdemu poczucia, że jest kochanym i umiłowanym dzieckiem Boga Ojca, dzieckiem które prosząc jest wysłuchiwane. Chcielibyśmy jeszcze dodać na koniec, że: To Jezus sprawia i to On wyzwala nas z naszych lęków, niepewności o byt, przyszłość i jutro. To On pokazuje nam dystans jaki oddziela nas od świata, który stale chce nas, albo zdołować i zbombardować złymi wiadomościami albo uwieść i omamić. To On daje nam pokój i bezpieczeństwo. To Jezus czasami pyta nas czy dla danej rzeczy warto „tracić głowę”. On jest dawcą mądrości i rozumu, i to On jest naszym Panem i Bogiem. Amen.
Ania i Rafał B.
|







Chcielibyśmy wam powiedzieć kim dla nas i dla naszego małżeństwa jest Jezus Chrystus, oraz co to jest Oaza Rodzin albo inaczej Domowy Kościół.