| Relacja oraz świadectwa z OM Wisła Jesień 2011 |
|
|
|
Tematem naszej OM były "Dary Ducha Świętego". Wielu z nas poznawało Ducha Świętego od nowa, odkrywając w swoim życiu moc Jego darów.
Powiew Ducha Świętego towarzyszył nam przez cały czas trwania naszych rekolekcji. Nie ważne, czy ktoś w ruchu był kilkanaście lat, czy też dopiero zaczyna odkrywać charyzmat ruchu, czuliśmy jedność w modlitwie i radość z bycia wspólnotą. Czuliśmy się jak Apostołowie przed Zesłaniem Ducha Św. którzy wspólnie z Maryja trwali na modlitwie. Duch Święty przyszedł wówczas w Dzień Pięćdziesiątnicy ze swoimi darami i przychodzi do nas teraz "udzielając każdemu tak jak chce" (1Kor12.11) Niech o tym co tam przeżywaliśmy powiedzą nasze świadectwa:
Świadectwo Joanny Szczęść Boże. Tak naprawdę to dopiero w czasie dzielenia się w niedzielę, zdałam sobie sprawę z tego jak bardzo Duch Święty jest obecny w moim życiu. Już od najmłodszych lat, gdzieś się tam o mnie upominał. Na początku przejawiało się to tylko w chęci bycia w oazie młodzieżowej, słuchaniu piosenek oazowych i religijnych. Na oazę młodzieżową nigdy się nie zdecydowałam - przeważył chyba brak wiary w siebie i takie wrażenie że ja do niczego się nie nadaję. Potem długo długo nic. Wreszcie narodziny drugiego dziecka, wybór chrzestnych i daty chrztu. Nieświadomie na datę chrztu wybraliśmy Dzień Zesłania Ducha Świętego. Chrzestna Bartusia - dziewczyna po przejściach - najpierw urodziła martwe dziecko, potem poroniła bliźniaki. Niemalże rok po tym jak trzymała naszego synka do chrztu urodziła zdrowego syneczka... Czas mijał. Wstąpiliśmy do Kościoła Domowego. Skończył się okres pilotażu - moment wyboru pary animatorskiej. W 3 piątek września wybrałam się do Kaplicy pod Farą na wieczór modlitewny. Nigdy nie biorę ze sobą telefonu idąc do Kościoła. Wtedy go miałam. Byłam już niemalże pod samą kaplicą, gdy zadzwoniła Bożenka, że to właśnie nas wybrali na parę animatorską. Była modlitwa, ale też i obawy, czy aby na pewno sprostamy temu zadaniu. Teraz po tych rekolekcjach wiem, że to Duch Święty nas prowadzi, że mimo obaw damy radę... Te rekolekcje były wielki przeżyciem i takim wstrząsem reanimacyjnym :)
Zdjęcia z OM Jesień Wisła 2011
Szczęść Boże. Tak naprawdę to dopiero w czasie dzielenia się w niedzielę, zdałam sobie sprawę z tego jak bardzo Duch Święty jest obecny w moim życiu. Już od najmłodszych lat, gdzieś się tam o mnie upominał. Na początku przejawiało się to tylko w chęci bycia w oazie młodzieżowej, słuchaniu piosenek oazowych i religijnych. Na oazę młodzieżową nigdy się nie zdecydowałam - przeważył chyba brak wiary w siebie i takie wrażenie że ja do niczego się nie nadaję. Potem długo długo nic. Wreszcie narodziny drugiego dziecka, wybór chrzestnych i daty chrztu. Nieświadomie na datę chrztu wybraliśmy Dzień Zesłania Ducha Świętego. Chrzestna Bartusia - dziewczyna po przejściach - najpierw urodziła martwe dziecko, potem poroniła bliźniaki. Niemalże rok po tym jak trzymała naszego synka do chrztu urodziła zdrowego syneczka... Czas mijał. Wstąpiliśmy do Kościoła Domowego. Skończył się okres pilotażu - moment wyboru pary animatorskiej. W 3 piątek września wybrałam się do Kaplicy pod Farą na wieczór modlitewny. Nigdy nie biorę ze sobą telefonu idąc do Kościoła. Wtedy go miałam. Byłam już niemalże pod samą kaplicą, gdy zadzwoniła Bożenka, że to właśnie nas wybrali na parę animatorską. Była modlitwa, ale też i obawy, czy aby na pewno sprostamy temu zadaniu. Teraz po tych rekolekcjach wiem, że to Duch Święty nas prowadzi, że mimo obaw damy radę... Te rekolekcje były wielki przeżyciem i takim wstrząsem reanimacyjnym:)
|







