| Świadectwo Ani i Jacka po wiosennej OM w Turzy 2010 |
|
|
|
Aż trudno uwierzyć, że wyjazd do Turzy, którą w ciągu roku zamieszkują raptem dwie osoby, pozwoli mi sobie uświadomić jak mocno Kocha nas Bóg. Jadąc na oazę modlitwy razem z moją żoną Anią i naszym synkiem Piotrusiem, w pierwszej chwili zastanawialiśmy się, czy aby nie pomyliliśmy drogi. Kiedy jednak po przejechaniu prawie dwóch kilometrów leśną drogą naszym oczom ukazał się dom oazowy i zachwyciliśmy się pięknym widokiem lasu, czystym powietrzem i ciszą, która była wszechobecna, doszliśmy do wniosku, że nie tylko nie zabłądziliśmy, ale i że sam Bóg chciał nam pokazać to miejsce. Właśnie teraz, kiedy moje życie i życie mojej żony tak prędko gna do przodu.
Co do samej oazy to wiedzieliśmy tylko tyle, że prowadzą ją Nina i Zygmunt. To nam
To co jednak przekazali nam tym razem na długo zapadnie w naszych umysłach, a przede wszystkim w naszych sercach. Bo jedną z myśli przewodnich była właśnie odnowa serca. Przeżyte konferencje w czasie oazy w Turzy podzieliłem sobie na dwa etapy. Pierwszy to spojrzenie na samego siebie i zaakceptowanie siebie takim, jakim jestem. Wszystkie moje wady i zalety świadczą o mnie i są właśnie moje. Pan Bóg chciał abym taki był, takim mnie stworzył, na swój obraz mnie stworzył i takim mnie Kocha. Jest to bardzo ważny etap, Przepiękna opowieść nawiązująca treścią do ewangelii o synu marnotrawnym , w której ojciec czekając z utęsknieniem na powrót swojego syna do domu, wywiesza na drzewie nie jedną białą flagę, lecz całe drzewo obwiesza flagami, aby tylko wtedy gdy jego syn zobaczy z jakim utęsknieniem czeka na niego jego ojciec, mógł z pokorą i radością wrócić do domu. I kiedy uświadomiłem sobie, że tym ojcem który czeka na swego syna jest sam Pan Bóg. Jego drzewem i białymi flagami jest konfesjonał, do którego mogę przyjść, kiedy tylko czuję że zbłądziłem, to ta świadomość sprawia, że wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia. Nawet jeśli przyjdą nowe burze, a przyjdą na pewno i to nie raz, to wiem że Pan Bóg, mój Ojciec i Stwórca Kocha właśnie mnie i troszczy się o mnie i o moją rodzinę. Dla mnie jako męża i ojca jest to bardzo istotne, sam staram się dbać o rodzinę i zapewniać jej bezpieczeństwo. Trzeba przyznać, że wychodzi mi to z różnym skutkiem. Jednak kiedy wiem, że jest ktoś kto naprawdę mnie Kocha i nigdy nie przestanie czuje się spokojniejszy. Mój Ojciec wie kiedy siedzę i kiedy wstaję, moje włosy na głowie są przez niego policzone, On daje mi wszystko co jest mi do życia niezbędne. Tak było z tymi rekolekcjami, z tą oazą w Turzy w miejscu gdzie można było naprawdę doświadczyć miłości samego Boga. Bardzo dziękuję za tą oazę wszystkim, którzy byli tam razem z nami i mogli przeżywać to co my.
Szczęść Boże ! Jacek
|





