| Przemyślenia Adwentowe 2011-12-04 |
|
|
|
| Wpisany przez Rafał Blazy |
| sobota, 10 grudnia 2011 10:22 |
|
„Milcz! Bo nie będzie można wspominać imienia Pana.” (Am.6.10c) Często ostatnio słyszę stwierdzenie, że „Wiara jest sprawą prywatną”. Chciałbym przez chwilę zatrzymać się na tym stwierdzeniu i je rozważyć oraz rozeznać. Każdy, kto takie słowa wypowiedział lub czuje, że gdzieś w nim kiełkują lub po prostu są, powinien zastanowić się czy cała czekająca go przyszłość jest dla niego czymś ważnym? Trzeba to jeszcze raz podkreślić czy cała - ale to cała wieczność … dla mnie…, dla ciebie… ma znaczenie? Przypominają mi się w tym momencie może już dziesiątki odebranych telefonów, w których ktoś zadzwonił do mnie pytając czy „dla mnie przyszłość jest ważna, czy ważna jest dla mnie moja emerytura”, zawsze wydawało mi się, że zadano mi pytanie retoryczne, na które trzeba odpowiedzieć „tak”. Pytania te mają na celu rozmowę na temat pieniędzy i finansów. Tymczasem ja pytając czy jest ważna dla Ciebie przyszłość chcę zapytać o całą wieczność, a tym samym chcę zapytać o Wiarę. Jeśli zatem uzmysłowimy sobie, że Wiara jest tym, od czego zależy nasza przyszłość, nie może to być dla nas temat, o którym z nikim nie rozmawiamy – co do zasady. Na temat naszej ziemskiej przyszłości rozmawiamy tu i teraz często z naszymi znajomymi, rodzicami, kolegami i koleżankami. A gdybyśmy zadali pytanie: co chcesz robić w wieczności, jak chcesz ją spędzić, jak tu na ziemi chcesz się do niej przygotować? Wieczność nie będzie biernością – bo byłaby nudą. Wieczność będzie pełna aktywności i to będzie raj. Czy nie warto, a bardziej czy nie trzeba zatem o niej porozmawiać z kimś bliskim, może znajomym, a czasem nawet z kimś obcym. Dlatego uważam, że rozmowa na temat wiary, a więc na temat naszej przyszłości nie powinna być tematem tabu. „Idźcie na cały świat i głoście ewangelię” (Mk 16,15). Drugi wątek to powyższe słowa Jezusa. Jeśli odczytujemy te słowa jako osobisty testament Jezusa skierowany do wszystkich Chrześcijan to znaczy, że nie możemy nie głosić Chrystusa, że nie możemy nie rozmawiać o Jezusie, że nasza Wiara nie może być czymś prywatnym. Nasza bierność jest nieposłuszeństwem wobec słów, które Jezus wypowiedział do każdego z nas. Powinniśmy iść i głosić jego miłość i Jego obecność, a nade wszystko być świadkami Jego działania w dzisiejszych czasach. Dlatego chrześcijanin powinien dążyć do tego by w każdym miejscu „wisiał krzyż” jako znak przynależności do Chrystusa, nie jako znak kultury, ale jako znak żywej Jego obecności. Chrześcijanin, nie powinien być z natury swojej LIBERAŁEM, niestety albo jestem liberałem, albo jestem CHRZEŚCIJANINEM. Gdyby jak to słyszymy Wiara od zawsze pozostawała czymś prywatnym, gdybyśmy nigdy nawet nie mogli jak to się obecnie sugeruje zapytać kogoś o jego wiarę, gdybyśmy nigdy nie mogli opowiedzieć nikomu o Chrystusie, a ma to przecież miejsce coraz częściej w naszej współczesnej kulturze. W Europie do dziś mogliby panować Wandalowie, a cywilizacja nasza wyglądałaby zupełnie inaczej, dalej gonilibyśmy się z jakimiś „maczugami” i obkładalibyśmy się nimi nawzajem – to oczywiście duży skrót myślowy. Ale już bardziej realnym jest, że być może „prawa człowieka” byłyby dla nas czymś zupełnie abstrakcyjnym. Europa taka, jaka jest dzisiaj, a więc rozwinięta cywilizacyjnie, humanitarna i przede wszystkim świadoma popełnionych w historii błędów powstała, dlatego że w pewnym momencie było możliwe, że Wiara nie była sprawą prywatną, że ktoś komuś mógł i chciał mówić o Bogu. „Oto głos wołającego na pustkowiu (pustyni)”. (Mk 1,1-8) Ważne jest, aby nasz głos, który mówi o wierze za jakiś czas nie był jak głos wołającego na pustyni. Bo cała reszta naszych współbraci w wierze albo będzie lub nawet już teraz boi się cokolwiek w tej kwestii powiedzieć, albo liberalnie () nie zajmuje żadnego stanowiska w tej kwestii. Tym samym taką – niemą postawą przyczynia do obumierania naszej wiary. Tych wszystkich, w których coś za sprawą przeczytanych słów poruszyło się w sercu - oddaję Maryi, która jest opiekunką wszystkich poruszeń w sercach naszych, bo sama takie poruszenia czuła nosząc Jezusa pod sercem. Oddaję też was i siebie pod opiekę Jana Chrzciciela, aby wypraszał nam odnowienie tych darów Ducha Św., które nosimy w sobie, a więc Daru Męstwa, Pobożności, Rady – abyśmy wiedzieli, kiedy, komu i gdzie, co powiedzieć na temat Wiary. Wtedy, Ten, na którego czekamy w czasie Adwentu będzie miał szansę „począć się”, zadomowić i narodzić pod sercem, a w zasadzie w sercu naszego spotkanego brata i siostry. Wtedy tak naprawdę możemy przeżyć faktyczne Boże Narodzenie. Nie abstrakcyjne, ale faktyczne, które będziemy w stanie zobaczyć na własne oczy w sercach ludzi, których spotkamy.
Znam Jezusa nie tylko dla tego, że o Nim czytałem. (zdj. z portalu flickr)
Rafał B. |
| Poprawiony: sobota, 10 grudnia 2011 10:32 |








